Mieszkańcy kamienicy, w której mieszkał 9-letni „hodowca” napisali do dzielnicowego. Kierowała nimi nie tylko uciążliwość, jaką niósł ze sobą przykry zapach, ale i obawa, że zwierzętom dzieje się krzywda. Policyjna wizyta potwierdziła te przypuszczenia i zakończyła się odebraniem sąsiadowi zwierząt. Podczas kontroli ujawniono przy okazji kradzież prądu, który służył do ogrzewania terrariów.
Po otrzymaniu informacji o możliwości znęcania się nad zwierzętami dzielnicowy z III komisariatu zawiadomił o sprawie kilka instytucji, które, jako bezpośrednio zainteresowane, powinny uczestniczyć w czynnościach. 28 maja przed południem, przedstawiciele zarządcy kamienicy, sanepidu, magistratu, lekarze weterynarii oraz policjanci przystąpili do oględzin. W kontrolowanym mieszkaniu, mimo powiadomienia, nikogo nie zastano. Jak ustalono, do lokalu codziennie ktoś przychodził, jednak zasadniczo nikt w nim nie mieszkał - relacjonuje podinspektor Marek Słomski, rzecznik prasowy gliwickiej Policji.
Policjanci przeprowadzili oględziny. W należącej do „hodowcy” komórce znajdowało się terrarium, oświetlane i ogrzewane prądem pochodzącym z nielegalnego przyłącza. W pomieszczeniu ujawniono trzy egzotyczne węże oraz pająka (ptasznika). Jak orzekli lekarze, były w dobrej kondycji.
- W zaniedbanym i śmierdzącym zwierzęcymi odchodami mieszkaniu znaleziono z kolei klatki przepełnione szczurami i chomikami (łącznie naliczono 67 szczurów oraz 40 chomików). Oględziny przepełnionych klatek i samych gryzoni wskazywały na formę znęcania się nad zwierzętami, co było podstawą do odebrania ich właścicielowi (zabrali je pracownicy gliwickiego schroniska dla zwierząt).
Gady oraz pająka, znajdujące się w dobrej kondycji, zwrócono rodzinie „hodowcy”, która zobowiązała się do należytej opieki nad nimi. Samo mieszkanie, z uwagi na łamanie regulaminów, zaległości oraz nieprawidłowości – w tym nielegalny pobór prądu, zostało zabezpieczone przez ROM 3. Równolegle rozpoczęto procedurę zakończenia wynajmu i przejęcia lokalu - dodają policjanci.
Sprawne działanie dzielnicowego nie tylko rozwiązało problemy mieszkańców, ale także ulżyło doli zwierząt, z opieką nad którymi 19-letni właściciel nie był w stanie sobie porazić.
Źródło: KMP w Gliwicach
Komentarze
Zostaw komentarz