Ta opowieść naprawdę chwyciła nas za serce, dlatego przytaczamy ją w całości. Na pozór trochę zabawna (choć zapewne nie z punktu widzenia roztrzęsionej 90-latki), pokazuje jednak, że za twardym spojrzeniem gliwickiego strażnika kryje się zrozumienie i empatia.
Kilka dni temu zauważyliśmy kultowy samochód Fiat 126p zaparkowany przy ruchliwym skrzyżowaniu. Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, iż stał on przed przejściem dla pieszych, gdzie utrudniał ruch oraz widoczność. W pojeździe nie było nikogo. Poprzez dyżurnego próbowaliśmy ustalić właściciela, który w trakcie naszych czynności wyjaśniających podszedł do naszego radiowozu. Kierowcą była starsza kobieta, która oświadczyła, że nie widziała innego rozwiązania jak pozostawienie pojazdu w tym miejscu ponieważ pierwszy raz w życiu nie umiała uruchomić silnika. Tłumaczyła, iż mieszka kilka przecznic od skrzyżowania i poszła prosić sąsiadów o pomoc. Chcąc pomóc prawie 90 - letniej kobiecie naprawiliśmy usterkę. Kobieta była jednak roztrzęsiona i jak sama stwierdziła nie była w stanie przeparkować auta. Pomogliśmy jej uruchomić „malucha” i zaparkowaliśmy go przed jej domem. Starsza Pani była bardzo zadowolona i ogromnie wdzięczna za okazaną jej pomoc, a my za przejażdżkę tak wiekowym pojazdem.
(źródło: Straż Miejska Gliwice)
Komentarze
Zostaw komentarz