Każdy ma własne zdanie na temat tego, czy w Gliwicach żyje się dobrze, ale wszystko wskazuje na to, że w Gliwicach żyje się długo. Urzędnicy przedstawili dziś kolejną stulatkę z naszego miasta. Pochodząca ze Lwowa, pani Ania Sieczkowska swoje setne urodziny obchodziła 10 lipca.
Jubilatka urodziła się 100 lat temu, w Dobrzanach, wsi w dawnym województwie lwowskim. Gdy miała 12 lat straciła rodziców i poszła do pracy, aby utrzymać siebie i dwóch braci. Została pomocą domową. Potem wyszła za mąż, urodziła dzieci.
Po wojnie, w wieku 27 lat pani Anna z rodziną przyjechała do Gliwic, podobnie jak wielu jej krajanów. Byli częścią lokalnej społeczności budującej to miasto po wojnie - pracowali, wychowywali dzieci a później wnuki.
Pani Anna owdowiała w wieku 65 lat. Jej rodzinę stanowi dwójka dzieci, czworo wnuków i troje prawnucząt. Dają jej wiele radości, co widać po jej promiennym uśmiechu.
Jaka jest recepta na długowieczność według naszej stulatki? „Pogoda ducha, woda i krem Nivea” - wyznaje. Z perspektywy swojego wielkiego życiowego doświadczenia z zainteresowaniem ogląda „Teleekspress” i „Wiadomości”.
(fot. A. Witwicki / UM Gliwice)
Komentarze
Zostaw komentarz