Za nami już 10. kolejek PKO BP Ekstraklasy, a więc 1/3 rundy zasadniczej. Po tych 10 rozegranych meczach Piast z dorobkiem 15 punktów zajmuje dziewiątą lokatę w tabeli.
Rok temu o tej samej porze na koncie gliwiczan było 19 oczek, co dawało wówczas pozycję wicelidera. Tyle samo punktów miała również prowadząca Jagiellonia. W tym sezonie na czele tabeli jest Pogoń Szczecin. Portowcy zgromadzili 21. oczek, a po 19. mają druga i trzecia drużyna. Strata nie jest więc duża. Nie mniej jednak. jak nietrudno policzyć, gliwiczanie „robią” 1,5 punktu na mecz. Taka średnia pozwala być w grupie mistrzowskiej, ale na samym jej końcu. Tak przynajmniej bywało w poprzednich kampaniach.
Wynik ten dla jednych jest rozczarowaniem, dla innych czymś, czego można było się spodziewać. W składzie mistrza Polski nie ma już trzech bardzo ważnych zawodników: Sedlara, Valencii i Dziczka. Dodatkowo z powodu kontuzji na dłuższy czas wypadli: Czerwiński, Konczkowski i Pietrowski. Cała ta trójka to także byli ważni piłkarze w ekipie Waldemara Fornalika. Dodatkowo do końca sierpnia trener nie miał w składzie Tomasza Jodłowca, który nie mógł trenować z drużyną. Loty obniżyli Hateley, Kirkeskov i Parzyszek.
Przyszła też cała grupa nowych piłkarzy, których trzeba dopiero wkomponować do drużyny. Tak przynajmniej powtarza Waldemar Fornalik, że wciąż trwa budowa zespołu. Na ten moment z nowych piłkarzy na stałe, ale też trochę z przymusu w podstawowym składzie zadomowił się jedynie Sebastian Milewski. Udanie wszedł do drużyny również Bartosz Rymaniak. Pozostali jeszcze się wdrażają.
Wydaje się, że brakuje zawodnika, który kreował by grę, jakim był Valencia czy choćby Konczkowski, który swoimi rajdami i dośrodkowaniami siał spustoszenie w szeregach przeciwników. W pierwszych kolejkach taką rolę pełnił Jorge Felix, ale widocznie Hiszpan już czuje w nogach potyczki pucharowe i ligowe, stąd obniżka formy. Zwyżkuje za to dyspozycja Gerarda Badii. Katalończyk ostatnio gra całe mecze i jest wyróżniającym się piłkarzem. W bardzo dobrej dyspozycji jest również Frantisek Plach. To w dużej mierze dzięki jego postawie Piast ma przynajmniej o cztery punkty więcej na koncie.
Nadzieja jest też w Waldemarze Fornaliku. W poprzednim sezonie szkoleniowiec z przeciętnych i nieznanych szerszemu gronu zawodników zrobił ich mistrzami Polski. Jego podopieczni choć rundę jesienną mieli przyzwoitą, to na całego odpalili dopiero w ostatnie fazie sezonu. Kibice pewnie by nie mieli nic przeciwko temu, aby i w przyszłym roku tak się stało i niewątpliwie zapomnieliby o nieudanej przygodzie w europejskich pucharach i średnim starcie ligowym.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Komentarze
Zostaw komentarz