W obecnych czasach ludzie żyją bardzo intensywnie, wiecznie gdzieś biegną, spieszą się, cały czas mają co robić. Zjawisko to zauważalne jest już nawet u dzieci. Najpierw szkoła -teraz zdarza się również system dwuzmianowy, co też w pewnym stopniu zaburza rytm dnia - później zajęcia pozalekcyjne, a gdy wracają wykończone wieczorem do domu… czeka na nich jeszcze zadanie domowe. Czy naprawdę nie można sobie już tego odpuścić?
Cel zadania domowego
Mam niekiedy wrażenie, że zarówno nauczyciele jak i uczniowie nie wiedzą w jakim celu zadania domowe mają rację bytu. Pedagodzy zadają zadania domowe z obowiązku ‘bo tak ma być’, a uczeń z czasem nie traktuje tego poważnie, robi je, żeby tylko było, nie zwracając uwagi na to czy jest zrobione poprawnie. W takim wypadku nie ma to w ogóle sensu. Istotą zadania domowego jest powtórzenie wiedzy, którą zdobyliśmy na lekcji, sprawdzenie podręczników czy wszystko zrozumieliśmy, a jak nie to dopytanie o niejasność na kolejnych zajęciach. Niestety jak widzimy, to nie działa jak powinno. Dlaczego tak się dzieje?
Może po prostu dziecko ma za dużo zajęć pozalekcyjnych?
Modne jest ostatnio zapisywanie dzieci na wszystkie możliwe zajęcia, o ile pozwala na to plan lekcyjny. Dziecko biegnie prosto ze szkoły na balet, angielski czy do szkoły muzycznej. Cudownie, że obecnie są takie możliwości, ale wszystko z umiarem. To, że zapiszemy dziecko na wszystkie możliwe dziedziny, nie oznacza, że będzie on wszechstronnie uzdolniony, a nawet wręcz przeciwnie. Każdy potrzebuje trochę czasu wolnego, osoba dorosła jeszcze jest w stanie zaakceptować tak dużą intensywność zajęć, ale młodsi już niekoniecznie. Jeżeli robimy coś co lubimy, angażujemy się w to na 100%. Z tego powodu fajnie by było, aby wybór zajęć dodatkowych był wspólną decyzją zarówno rodzica jak i dziecka. Jeżeli obierzemy jeden, trafny kierunek, osiągniemy w nim znacznie więcej, niż w kilku po trochu. Zadania domowe były, są i będą, nie zmienimy tego, dlatego rodzic musi w planie dnia uwzględnić czas na ich odrabianie, przejrzenie podręczników. Jest to na prawdę ważne. Nie zagospodarowujmy dziecku całego dnia różnymi zajęciami, mu też należy się czas na odpoczynek i zabawę.
Ale to wszystko wina nauczycieli!
Wielu rodziców skarży się na codzienny ogrom zadań domowych, zadawanych ich dzieciom. I obiektywnie na to patrząc, trochę racji mają. Przedmiotów w szkole jest bardzo dużo, z każdego jest materiał do przerobienia. Każdy program nauczania zawiera konkretną liczbę tematów w danym roku i trzeba to wykonać. Na początku wszystko to jest ładnie rozpisane, ale później życie robi swoje, przychodzą jakieś wyjazdy, święta, powtórki i lekcje wypadają… a materiał zostaje nieprzerobiony. Z tego powodu nauczyciele zadają uczniom więcej zadań do opanowania w domu, bo na lekcji nie ma na to czasu, nadrabiając zaległe zajęcia. Ale spokojnie, głową muru nie przebijemy. To, że zadamy dzieciakom masę rzeczy do domu, nie oznacza, że coś z tego wyniosą dla siebie. Jedynie sumienie nauczycieli będzie czystsze. Czasem lepiej trochę odpuścić i postawić na jakość zadania domowego, a nie ilość. Musimy pójść na kompromis, każda strona musi dać coś od siebie, innej opcji nie ma.
Komentarze
Zostaw komentarz