3 stycznia przed południem na ul. Strzeleckiej w Toszku ( na łuku drogi krajowej nr 94) zderzyły się dwa samochody, oba wpadły do rowu. Jedna osoba doznała poważnych obrażeń. Na miejscu błyskawicznie pojawili się policjanci gliwickiej grupy Speed, powiadomieni przez świadka – przejeżdżającego kierowcę.
Galeria zdjęć
Około godziny 10.30, w czasie kontroli pojazdu w Pawłowicach, obok patrolu zatrzymał się samochód. Jego kierowca poinformował, że dwa kilometry dalej doszło do wypadku, w efekcie którego w rowie leżą dwa auta.
By ratować życie poszkodowanych, policjanci natychmiast zakończyli kontrolę i ruszyli na miejsce zdarzenia, gdzie, jak się okazało, ze służb ratowniczych byli najbliżej i przybyli jako pierwsi. Kiedy poza rozbitymi pojazdami spostrzegli kilka osób, a za nimi leżącą zakrwawioną kobietę, rzucili się na ratunek. Wstępne oględziny wskazywały, że obrażenia kierującej są poważne. Ranna była przytomna, ale miała kłopoty z oddychaniem.
Jak później ustalono, 34-letnia mieszkanka powiatu gliwickiego jechała toyotą yaris w stronę Opola i na niewielkim łuku drogi straciła panowanie nad kierownicą, po czym zjechała na lewy pas, zderzając się z jadącą z naprzeciwka skodą. Oba pojazdy wpadły do rowu, zaś kobieta wypadła z auta przez prawe okno.
68-letni kierowca skody, również mieszkaniec naszego powiatu, początkowo nie skarżył się na stan zdrowia, jednak po chwili poczuł się gorzej, więc trafił do szpitala. Obrażenia 34-latki okazały się na tyle poważne, że trzeba było wezwać helikopter LPR.
W trakcie prowadzonych oględzin policjanci stwierdzili, że kierujący nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa. Siły odśrodkowe oraz uderzenia, przeciążenie i wybuch poduszek przyczyniły się więc do obrażeń poszkodowanych.
Na miejsce przyjechały i pomocy udzielały - Ochotnicza Straż Pożarna z Toszka i Państwowa Straż Pożarna z Pyskowic oraz dwie karetki pogotowia.
Źródło: KMP w Gliwicach
Komentarze
Zostaw komentarz