Piast Gliwice tego lata zakontraktował sześciu nowych piłkarzy, wszyscy mają polskie paszporty. Z klubem natomiast pożegnało się pięciu graczy z tego trójka to zagraniczni zawodnicy.
W drużynie prowadzonej przez Waldemara Fornalika zostało tylko 7 na 29 piłkarzy, którzy nie mają polskiego obywatelstwa. Taka sytuacja dawno już przy Okrzei nie miała miejsca. Wcześniej bowiem chętnie sięgano po obcokrajowców, nawet nieznanych. W większości te zagraniczne transfery okazywały się trafione. Hateley, Valencia czy Felix walnie przyczynili się do zdobycia dwóch medali mistrzostw Polski a spory wkład w te ostatnie sukcesy mają też Badia czy Korun, którzy od dłuższego czasu reprezentowali Piasta. Zdarzały się jednak również „niewypały” jak Dario Rugašević, Stojan Vranješ czy Karsten Ayong o których nikt już przy Okrzei nie pamięta.
Przed tym sezonem nie tylko jednak zmieniły się kierunki skąd przybywają gracze do Gliwic, ale też pomysł kogo ściągać. Czwórka z tych, którzy dołączyli do zespołu to znane nazwiska. Hyjek to młodzieżowy reprezentant Polski, Lipski ma za sobą 125 występów w Ekstraklasie (występował w Ruchu Chorzów i Lechii Gdańsk). Żyro z Legią Warszawa sięgał po mistrzostwo i Puchar Polski, reprezentował też barwy angielskich klubów, a ostatnio strzelał bramki dla Stali Mielec. Szymański i Pyrka to gracze jeszcze na dorobku, ale wychowani w polskich klubach.
Ostatnim transferem jakiego dokonał Piast jest wypożyczenie z drużyny mistrza Bułgarii – Ludorca Razgrad – Jakuba Świerczoka. O możliwości pozyskania tego zawodnika media informowały już od pewnego czasu. Pojawiały się różne informacje. Według dziennikarza z Bułgarii – Metodiego Szumanow – kwota transferu miała wynieść pół miliona EURO. Ostatecznie jednak skończyło się na rocznym wypożyczeniu. Klub tradycyjnie nie zdradził ile zapłacił za Świerczoka, ale nieoficjalnie mówi się o 50 tys. EURO plus bonusy na koniec sezonu przy ewentualnych sportowych osiągnięciach napastnika i drużyny.
Świerczok pochodzi z Tychów. Jeszcze jako junior często zmieniał kluby. W 2009 roku trafił do występującej wówczas w Ekstraklasie Polonii Bytom, ale grał tylko w młodzieżowym zespole. W drużynie seniorów debiutował już po spadku bytomian do I ligi. W listopadzie 2011 roku Piast pokonał Polonię 3:1, a tego jedynego gola dla ekipy z Bytomia zdobył właśnie Świerczok. Pół roku później Marcin Brosz ówczesny trener niebiesko-czerwonych ściągnął do siebie tego obiecującego napastnika już z niemieckiego FC Kaiserslautern, gdzie trafił tyszanin. Świerczok w barwach Piasta zagrał tylko w jednym meczu, nabawił się bowiem kontuzji i wrócił do Niemiec. Potem stało się o nim cicho. Przypomniał o sobie jesienią 2017 roku, kiedy to został zawodnikiem Zagłębia Lubin i w jednej rundzie tylko zdobył 16 goli, co przełożyło się na transfer do Łudogorca za kwotę 750 tys. Euro.
Piast jest więc coraz bardziej polskim klubem w Ekstraklasie i nie dotyczy to tylko zawodników. Cały sztab szkoleniowy to także Polacy. Mniej obcokrajowców zatrudniają jedynie tegoroczni beniaminkowie. Na drugim biegunie jest Cracovia. Zespole tym jest aż 22 graczy spoza naszego kraju.
Zatrudnienie samych Polaków nie oznacza jednak, że w przyszłości znów nie pojawią się zagraniczne nazwiska. Klub dokonując letnich transferów kierował się przede wszystkim podniesieniem jakości sportowej drużyny.
– Każdego z tych zawodników obserwowaliśmy od dłuższego czasu i nie ma przypadku, że do nas trafili. Chcieliśmy właśnie tych zawodników, ponieważ każdy z nich posiada określone umiejętności. Obywatelstwo i paszport ma znaczenie jedynie przy sprowadzaniu młodych piłkarzy, którzy wpisują się w przepis młodzieżowca. Tak było w przypadku sprowadzania Arka Pyrki oraz Javiera Hyjka. – zaznacza Bogdan Wilk dyrektor sportowy Piast S.A.
Czas pokaże czy zespół oparty na zawodnikach z polskim paszportami będzie w stanie osiągnąć podobne sukcesy jakie odnosiła drużyna w poprzednich dwóch sezonach, kiedy to sięgała po złoty i brązowy medal mistrzostw Polski.
źródło:piast.gliwice.pl
Foto: piast.gliwice.eu/I.Dorożanski
Komentarze
Zostaw komentarz