Gliwiczanie w składzie: Martin Bednarek, Kamil Papis i Kamil Głodek, zdobyli w niedzielę Śnieżkę w samych spodenkach. Mają świadomość, że dla wielu osób może wydawać się to szaloną eskapadą zwłaszcza po ostatnim incydencie na Babiej Górze, który rzucił negatywny cień na śmiałków „suchego” morsowania. Przekonują jednak, że byli dobrze przygotowani, a tego typu wyzwania to dla nich nie nowość.
- To nie było nasze pierwsze obcowanie z zimnem. Od kilku sezonów regularnie morsujemy, bierzemy zimne prysznice, biegamy zimą w spodenkach, do tego dochodzi również zwykły trening wydolnościowy, kondycyjny i siłowy. Bezpieczeństwo to dla nas priorytet - podkreślają śmiałkowie.
Zanim udali się na tak ekstremalną wyprawę, sprawdzili warunki pogodowe, trasy, a do plecakach schowali ciepłe uprania i termosy z gorącą herbatą.
- Doskonale wiedzieliśmy, że Śnieżka jest miejscem, gdzie na tle wielu lat notowano rekordowe prędkości wiatru. Skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniem byłoby pójście w góry bez przygotowania. Zrobiliśmy to przede wszystkim dla siebie. Chcemy pokonywać swoje ograniczenia, wychodzić ze strefy komfortu i przełamywać kolejne bariery. Hartujemy nie tylko nasze ciała, ale także umysł i charakter. Trudne warunki są naszym najlepszym nauczycielem. To naprawdę bardzo oczyszczające doświadczenie, dające mnóstwo satysfakcji i zwyczajnej przyjemności. Endorfiny buzowały w nas na długo po wyprawie - wyjaśniają gliwiczanie.
Komentarze
Zostaw komentarz